Skąd się wzięła tessera

Co to jest symbol? Jest to przede wszystkim tech­niczny wyraz ję­zyka grec­kiego ozna­cza­jący sko­rupę pa­mięci. Po­dej­mu­jący przy­ja­ciela go­spo­darz domu wręcza mu tzw. tes­sera ho­spi­talis, tzn. prze­ła­muje sko­rupę, sam za­trzy­muje po­łowę, a drugą daje go­ściowi, aby, jeśli po trzy­dziestu czy pięć­dzie­sięciu la­tach jakiś jego po­tomek za­wita znów do tego domu, można się było po zło­żeniu sko­rupek w ca­łość wza­jemnie roz­po­znać. Sta­ro­żytny pasz­port: oto pier­wotny tech­niczny sens sym­bolu. Jest to coś, po czym roz­po­znaje się kogoś – jako daw­nego znajomego”.

Hans-Georg Ga­damer, „Ak­tu­al­ność piękna” (przeł. Kry­styna Krzemieniowa)

„Mu­simy za­prze­stać starań, by po­znać tych, z któ­rymi łączy nas coś istot­nego; ro­zu­miem przez to, że po­win­niśmy przyj­mować ich w re­lacji z nie­znanym, w której i oni nas przyj­mują, w na­szym wy­ob­co­waniu. Przy­jaźń, ta re­lacja bez za­leż­ności, bez epi­zodu, a mimo to za­wie­ra­jąca w sobie całą pro­stotę życia, prze­chodzi obok roz­po­znania zwy­czajnej ob­cości, która nie po­zwala nam mówić o na­szych przy­ja­cio­łach, lecz tylko mówić do nich, nie czynić z nich przed­miotu roz­mowy (albo eseju), lecz ruch ro­zu­mienia, w którym, mó­wiąc do nas, za­cho­wują, nawet na naj­bar­dziej po­ufa­łych za­sa­dach, nie­skoń­czony dy­stans, fun­da­men­talne od­dzie­lenie, na bazie któ­rego to, co od­dziela, staje się re­lacją. Tutaj dys­krecja nie leży w pro­stej od­mowie wy­ja­wiania zwie­rzeń (jak wul­garna wy­daje się nawet sama myśl o tym), lecz jest in­ter­wałem, czy­stym in­ter­wałem, który – ode mnie do tego in­nego, który jest moim przy­ja­cielem – mierzy to wszystko, co między nami, ze­rwanie bycia, które nigdy nie uprawnia mnie do użycia jego lub mojej wiedzy o nim (nawet gdyby celem miała być po­chwała), i to wła­śnie, naj­dalej od ja­kiej­kol­wiek próby unie­moż­li­wienia wszel­kiej ko­mu­ni­kacji, pro­wadzi nas razem w róż­nicy i cza­sami ciszy mowy”.

Mau­rice Blanchot, „Przyjaźń” (przeł. Marcin Hernas)

Obecnie bar­dziej niż kie­dy­kol­wiek na­leży prze­ciw­stawić wy­klu­cza­jącej kon­sen­su­al­ności takie formy wspól­noty, które skła­dają się wy­łącznie z tego, co po­je­dyncze, i ist­nieją dzięki cią­głej moż­li­wości dodawania-jeszcze-jednego. Trzy­manie się tej moż­li­wości to trwanie po stronie widm”.

Ja­cques Rancière, „Niedopuszczalne” (przeł. Iwona Bojadżijewa)

Co ro­bimy

  • gra­phic design

  • art di­rec­tion

  • de­sktop publishing

  • bran­ding

  • re­dakcja + korekta